Tag Archives: Bill Gates

Przejrzeć Steve’a. „Carmine Gallo – Steve Jobs: Sztuka prezentacji”

John Lennon, Paul McCartney i George Harrison zanim odnieśli swój największy sukces* przez 10 lat nieustannie ćwiczyli, grając w zespole, który finalnie przybrał nazwę „The Beatles”. Steve Jobs, jakiego pamiętamy z olśniewających prezentacji iPoda, iPhone’a, czy MacBooka, ćwiczył swoje umiejętności ponad 20 lat, a każdy slajd przez dziesiątki godzin.   Jeśli stać Cię na taki wysiłek – śmiało sięgaj po książkę Carmine Gallo „Steve Jobs: Sztuka prezentacji. Jak świetnie wypaść przed każdą publicznością”. Jeśli nie – i tak warto ją przeczytać, chociaż o sławie Beatlesów i Jobsa możesz od razu zapomnieć.

 

Straszne dobrego początki

Książka Carmine’a Gallo, byłego dziennikarza biznesowego, od 2001 roku doradzającego korporacjom w komunikacji z rynkiem, zaczyna się fatalnie. Od obwieszczenia światu oczywistej oczywistości – zanim coś powiemy – warto zastanowić się co mamy do powiedzenia. Przez dwa pierwsze rozdziały („Planujemy analogowo” i „Odpowiedź na najważniejsze pytania”) przez strony z rzadka przemykają praktyczne i odwołujące się do tytułowej obietnicy (poznasz sztukę prezentacji Steve’a Jobsa) wskazówki takie jak – zaplanuj prezentację na kartce, ponieważ pozwala to skupić się na jej sensie, a nie graficzno-animacyjnej warstwie, czy poświęć jeden slajd tylko jednej myśli. Ale jeśli nie jesteś w kwestii prezentacji biznesowych zupełnym żółtodziobem – trudno będzie Ci się oprzeć się wrażeniu, że truizm goni truizm i gorzej być nie może. Gallo szybko wyprowadza nas jednak z błędu rozdziałem trzecim, w którym płycizną spostrzeżeń metafizycznych może konkurować wyłącznie z Paulem Coelho. Swoje trzy grosze dorzuca tutaj również fatalne przetłumaczenie tytułu rozdziału na tautologiczne „Rozwijamy mesjanistyczne poczucie misji” (w oryginale „Develop a Messianic Sense of Purpose”).

 

Pozwól, by inni mówili Twoimi słowami

Może Gallo uległ szatańskim podszeptom wydawcy, żeby napisać coś o osobowości Jobsa, a może po prostu chciał trzema fatalnymi rozdziałami stworzyć kontrast do coraz lepszych kolejnych. Ten drugi zabieg rzeczywiście działa. Rozdział czwarty, czyli „Twitterowe nagłówki” rozpoczyna część książki, od której powinno się zacząć jej czytanie. Gallo przygląda się hasłom, jakie Jobs umieszczał na swoich slajdach. Nie znalazł wśród nich „Poznajcie supercienki notebook z niesamowicie szybkim procesorem”, tylko „Najcieńszy notebook świata”. Nie ma „Telefonu z wyświetlaczem reagującym na dotyk dwoma palcami pozwalającego łatwo korzystać z Internetu” – jest słynne „Apple na nowo wynalazł telefon”. To prawda, nie w każdej prezentacji biznesowej można sobie pozwolić na tak buńczuczne hasło, ale w każdej można przekazać chwytliwy slogan, którym nasi widzowie zaczną się posługiwać jak swoim. Na tym zresztą – pisze Gallo – polegała chwytliwość haseł Jobsa – były tak zgrabne, że po prezentacji zaczynały żyć własnym życiem.

 

Gdyby Gallo znał w chwili pisania swojej książki „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana (a znać nie mógł, ponieważ „Steve Jobs: sztuka prezentacji” wyszła 2 lata przed „Pułapkami myślenia”) pewnie zauważyłby, że hasła Jobsa odwołują się do tego, co Kahneman nazywa „myśleniem szybkim”. To hasła takie jak „Uciekaj pożar!”. W ułamku sekundy wiadomo o co chodzi. Tymczasem prezentacje które zwykle tworzymy zdecydowanie przypominają chłodno-racjonalny styl Billa Gatesa (porównaniu języska Jobsa i Gatesa Gallo poświęca osobną część), styl myślenia wolnego, opartego o racjonalne argumenty. U Gatesa to samo hasło – „Uwaga pożar!” brzmiałoby zapewne „W sytuacji nagłego wzrostu temperatury wywołanej utlenianiem węgla oddal się w obawie przed termiczną denaturacją białek”.

 

Gallo na nowo wymyśla historię

Sprawa zauważenia przez Carmine’a Gallo dorobku nauki i kultury wspierających sztukę prezentacji

Carmine Gallo

Carmine Gallo

Jobsa nie jest jednak aż tak oczywista. Jednym z najciekawszych rozdziałów książki jest ten, w którym Gallo pokazuje z jaką niezwykłą konsekwencją Jobs stosuje trójkową kompozycję swoich prezentacji i przemówień. Twórca Apple’a zawsze ma do przekazania swoim widzom trzy proste rzeczy. I robi to w trzech oczywistych krokach. A powody, dla których warto mu uwierzyć zawsze są trzy (nawet jeśli na końcu zdarzy się coś jeszcze – Jobs obwieszcza wtedy, że ma jeszcze niespodziankę). Entuzjazm Gallo dla jobsowskiego trójpodziału jest tak gorący, że czekałem na pointę rozdziału „Jobs na nowo odkrył prawa kompozycji”. Jakby świat rozpoczął się na Macworldzie i nie było wcześniej pitagorejskiego początku, środka i końca, nie było trójcy świętej, „omne trinum perfectum”, „Boh trojcu lubit’ „, ani trójpodziału władzy.

 

Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć

Ulubioną częścią książki jest dla mnie ta poświęcona ćwiczeniom i nieustannemu poprawianiu tego, co uważamy za już doskonałe. W taki właśnie sposób Jobs stał się mówcą  doskonałym. Największym zaskoczeniem odkrycie, że Jobs mimo setek godzin poświęconych na przygotowanie i ćwiczenie kilkunastoslajdowej prezentacji – posługiwał się notatkami. To pewnie z tego powodu funkcja tworzenia notatek widocznych tylko dla autora prezentacji najpierw pojawiła się w applowskim Keynote, a dopiero kilka lat później docenili ją twórcy PowerPointa. W 2007 roku, kiedy iPhone ujrzał światło dzienne, Jobs prezentował m.in. jakie możliwości daje zainstalowana w iPhonie aplikacja Google Maps. Spójrz na 46 minutę tego filmu.

Jobs znalazł w Google Maps miejsce w którym odbywała się konferencja, następnie odszukał najbliższą kawiarnię Starbucks, wprosto z Google Maps zadzwonił do Starbucksa i na oczach zgromadzonych zamówił 4 tys. kaw latte (dla wszystkich zgromadzonych na prezentacji). Szybko sprostował, że to tylko żart i się rozłączył. Publiczność buchnęła śmiechem. Ale jeden z widzów prezentacji uchwycił aparatem kartkę z notatkami Jobsa, gdzie cały ten spontaniczny żart został wcześniej zaplanowany i opisany.

Notatki Jobsa do prezentacji iPhona, 2007

Takich dekonstrukcji Jobsa w książce Gallo jest sporo. Mocną stroną książki jest nieustanne odwoływanie się źródeł wideo – tę książkę można i należy czytać z ekranem w dłoni. Gallo podaje konkretne linki do filmów dostępnych na YouTube, pokazujących omawiane przez niego w książce prezentacje. Nie wszystkie linki są jeszcze aktywne, ale dość łatwo jest odnaleźć te same filmy w innych miejscach. To, czego brak w samej książce to slajdów Jobsa w wersji graficznej. Zapewne wynika to z faktu, że Jobs miał obsesję kontroli – zatem Gallo nie miał szans zdobyć licencji na ich publikację. Radzi sobie z tym problemem całkiem zgrabnie- każda z omawianych prezentacji przedstawiana jest jako składająca się z dwóch kolumn tabela. W prawej kolumnie znajduje się krótki opis tego, co znajdowało się na slajdach. W lewej kolumnie-  cytowane są słowa Jobsa poświęcone każdemu ze slajdów.

 

Wracając do głównego przesłania książki i muzycznych analogii od których zaczyna się ta recenzja – w  jednym z najbardziej brodatych polskich żartów spóźniony muzyk pędzi do filharmonii w słabo znanym sobie mieście i zgubiwszy drogę krzyczy przez uchylone okno opierającego się o hydrant pracownika miejskiego zakładu wodociągów „Panie, jak trafić do filharmonii?” Na co pykający papierosa mężczyzna odpowiada ze stoickim spokojem „Ćwiczyć. Ćwiczyć. I jeszcze raz ćwiczyć.”. To, co zrobił Jobs nie jest więc wiedzą tajemną. Nie wiemy tylko dlaczego nie wszystkim nam chce się tak, jak Jobsowi.

 

I jeszcze jedno

Jedną z głównych wad książki Gallo jest fakt, że dość trudno ją dziś dostać. O ile mi wiadomo miała w Polsce tylko jedno wydanie. Nie ukrywam, że z tego powodu poczyniłem z niej szersze, niż zazwyczaj notatki**. Jeśli nie uda się wam jej znaleźć w Polsce – w ciągłej sprzedaży dostępna jest – również jako ebook – w USA.

——

* Muzycy występowali od 1956 roku pod nazwą The Quarrymen, album Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band nagrali w 1966 roku. Ze Stevem Jobsem łączy ich nie tylko wytrwałość w dążeniu do sukcesu – ale także nazwa firmy, którą założyli. Apple Corps powstała w 1968 roku jako biznesowe ramie Beatlesów, zajmujące się głównie eksploatacją praw do nagrań.

** Dziękuję bardzo mojemu bardzo oczytanemu współpracownikowi, Grzegorzowi Wziętkowi z firmy New Media Ventures, za wypożyczenie mi tej książki.

Leave a Comment

Filed under Recenzje